A dlaczego ty jesteś taka małomówna czyli rzecz o introwertyzmie i jak sobie z nim radzić.

Dr Brian Little – sympatyczny pan  w okularach który z pasja i swadą, sporo gestykulując i wesoło podrygując, co rusz rozbawia swoją zachwyconą publiczność na Harvardzie.

Ten znany i lubiany Profesor  zamyka się w cichej toalecie męskiej w kabinie nr “9”,  aby w spokoju i ciszy poukładać myśli tuz przed wystąpieniem, a na przyjęciach szybko znajduje sobie partnera do rozmowy w “cztery oczy” aby gdzieś w cichym zakątku, spędzić z nim resztę wieczoru.

Czy bycie introwertykiem oznacza bycie samotnym z wyboru? Co zrobić kiedy inni trochę cię przerażają ale jednak chciałbyś mieć przyjaciół i kogoś bliskiego? Jak dodać sobie odwagi aby zrobić pierwszy krok w kontaktach z ludźmi? 

W jaki sposób zabezpieczyć się przed przebodźcowaniem gdy ciągle przebywasz lub pracujesz wśród ludzi? Jak chronić siebie przed ciągłym przestymulowaniem które prowadzi do zmęczenia, frustracji i złego samopoczucia?

Czy można wcielić się w role ekstrawertyka będąc introwertykiem? I dlaczego czasem warto to robić?

Zaczynaj od małych rzeczy

Jesteś skończonym introwertykiem, najchętniej całe życie spędziłbyś w łóżku w otoczeniu książek i świętego spokoju.  Ale tak nie można, bo życie wzywa swoimi pięknymi barwami i urokiem nieznanego. 

To co zrobić?

Jeżeli twój strach przed ludźmi jest tak straszny możliwe ze jesteś po prostu nieśmiałym introwertykiem – podwójne combo. Ale da się z tym coś zrobić. Swoje interakcje z drugim człowiekiem zaczynaj od małych rzeczy.

  • uśmiech do nieznajomego na przejściu dla pieszych,
  • powiedz Pani w banku ze ma ładna fryzurę, – o ile ma 🙂
  • pochwal druga osobę za dobrze wykonana prace
  • staraj się nie szaleć z dzienna ilością interakcji – jeżeli będzie ona zbyt duża to szybko się zniechęcisz ponieważ ilość bodźców i osób z którymi będziesz wchodzić w interakcje będzie zbyt obciążająca dla twojego układu nerwowego.

Jesteś na etapie oswajania się z ludźmi, wiec staraj się nie robić żadnych wielkich kroków, bo jeżeli okaże się że nie dostaniesz informacji zwrotnej – choćby uśmiechu w zamian lub zwykłego dziękuje, szybko się zniechęcisz.

Dlaczego miałbyś robić te niewielkie kroki – ponieważ to będzie w prostej linii prowadzić cie do większej otwartości na ludzi. Co za tym idzie po prostu zaczniesz poznawać nowych ludzi.

A co jeżeli to nie wychodzi. Co dalej? Zacznij udawać.

Udawaj aż się uda

Na scenie stoi Amy, przed nią widownia jak okiem sięgnąć, pare set par oczu skierowanych wprost na nią i to nie byle jakich oczu – wybitne umysły – psychologowie, naukowcy z różnych dziedzin. Ona opowiadając swoją historie, co chwile nerwowo oblizuje usta pomalowane różową szminką która skleja je niemiłosiernie po każdym dłuższym zdaniu.

Schodząc ze sceny przy burzy oklasków nie zdaje sobie sprawy jeszcze ze będzie to jeden z najpopularniejszych filmów, wyświetlanych na platformie Ted .

Amy niedługo po wystąpieniu wyda książkę, opowie w niej jak wiele dobrego spotkało ją ze strony ludzi. Opowie również o udawaniu.

Dlaczego udawanie może przydać się introwertykowi?
Badania mówią o tym ważnym połączeniu pomiędzy postawą ciała a działaniem naszego umysłu. 

Postawa Wonder Woman – wyprostowana sylwetka z ramionami na biodrach – te przeszło 4 minuty potrafią dodać nam pewności siebie. Tylko tyle. Zaczynasz dzień od takiej postawy. Udajesz pewność siebie. 

Kiedy zamykamy nasze ciało – garbimy sie, opuszczamy ramiona– czujemy się bezsilni, ta poza osłabia nas ,hamuje i sprawia że koncentrujemy się na samych sobie zamiast na sytuacji wokół. A w kontaktach z drugim człowiekiem spowoduje to że nie będziemy w ogóle chcieli doprowadzić do tego kontaktu z powodu własnego strachu i leku.

Pozycja Wonder Women albo pozycja kobry jezeli trenujesz Yoge. 

Taka pozycja zwiększa poczucie pewności siebie, samokontroli, zmniejsza odczuwanie stresu, stajemy się trochę bardziej wytrwali,oraz łatwiej nam przyjąć krytyczna informacje zwrotna.

Pan Waldo  Emmerson bardzo ładnie to ujął “ To co robisz, mówi tak głośno, ze nie słyszę tego co mówisz” – nasza postawa mówi innym tak wiele o nas samych że trudno przecenić wartość tych informacji. Ale co ważniejsza nasze ciało daje wskazówki mózgowi do tego aby tworzył sobie obraz naszego nastroju i samopoczucia – a na to możemy wpływać chociażby poprzez magiczne  -”udawaj, aż się uda”. A jeżeli jesteśmy przy udawaniu …

Wcielając się w role

Czy wchodząc w grono nowych osób potrafisz wejść w skore “zwierzęcia towarzyskiego” a   “networking” mógłbyś uprawiać pasjami? Czy raczej stajesz z boku i myślisz ”Boszzze jak ja to przetrwam”?

O takim  dostosowaniu się do otoczenia mówi teoria self- monitoringu. 

I nie chodzi o to żeby na przyjęciu wymienić uściski i pocałunki z każdym. Raczej aby dostosować się do zaistniałej sytuacji.

Self monitoring , może być używany do dostosowania się do sytuacji społecznych ale także do manipulowania i oszukiwania.
Jak się okazało w badaniach osoby o wyższym poziomie self monitoringu – są znacznie lepszymi kłamcami niż osoby o wyniku przeciwnym na tej skali.

Możesz byc  świetnym kłamczuszkiem , zakładać maskę numer 5 i odgrywać swoja role ale możesz rowniez być wyczulony na sygnały  i wskazówki plynace z otoczenia, od rozmówcy i dostrajać swoje zachowanie. Czyli możesz nawet w taki sposób dostroić swoje zachowanie ze zostaniesz odebrany jako przykładny ekstrawertyk.

W wydaniu świadomym i etycznym chodzi o przystosowanie się do obowiązujących norm i uszanowanie panujących zasad. 

Ostatnio na forum dla fajnych babek rozgorzała dyskusja na temat zakładania białej sukienki – na wesele –  nie będąc panna młoda. Taki niby prozaiczny powód a emocji co niemiara.

I właśnie tutaj wydaje mi się ze to jest dobry przykład dobrze dostosowanego self-monitoringu. 

Każdy z nas może ubrać co mu się żywnie podoba, mamy wolny wybór i wydaje się ze konwenanse i zasady już raczej nas nie obowiązują. Często tez samym pannom młodym nie przeszkadza kolor biały w wydaniu gości ale jednak…. wiemy ze jest to wyjątkowy dzień dla każdej panny młodej i kolor biały jest w tym dniu kolorem przeznaczonym dla niej. Unikanie go w swojej garderobie jest przejawem dostosowania się do otoczenia i wyczucia sytuacji oraz wydaje mi się rowniez odrobiny empatii dla panny młodej a to dobrze się wpisuje w dobrze rozwinięty self-monitoring. 

Tylko właśnie takie dostosowywanie to ciężka praca jest i zużywa sie sporo zasobów poznawczych, należy być wyczulonym na sygnały z otoczenia i odpowiednio modyfikować zachowania a to zabiera bardzo duzo zasobów poznawczych.

To w jaki sposób odnowić nasze zasoby?

Zregeneruj się czyli co to jest nisza regeneracyjna.

Tak jak Dr. Little i jego kabina nr 9, tak ważne jest aby każdy introwertyk znalazł dla siebie cicha, spokojna przestrzeń jeżeli pracuje z ludźmi. Nisze regeneracyjna.


Po co nam nisze regeneracyjne i co to własciwie jest?
Jest to przestrzeń lub czas – parę lub paręnaście minut za drzwiami zamkniętego pomieszczenia, może to być rowniez drzemka – która pozwala na odnowienie naszych zasobów poznawczych, co jest szczególnie ważne dla introwertyków.

Wazne aby to była zamknięta, osobista przestrzeń prywatna. Niszą regeneracyjną jest rowniez sposób naszego funkcjonowania i możliwość optymalnego dostosowania miejsca pracy i zadań do naszego sposobu działania. Również ekstrawertycy ważne aby o tym pamiętali, bo jeżeli przez osiem godzin będziesz siedział przed biurkiem wklepując dane to może sie okazać ze ta stymulacja jest niewystarczająca a to będzie budziło frustracje i niezadowolenie.

Jak znaleźć taka przestrzeń?

Jeżeli masz swoje osobiste biuro albo pracujesz w pustym domu – super. Zamykasz się, wyłączasz telefony, internety  i masz swoja nisze regeneracyjna. A co jeśli nie?

Znajdź mały cichy park, jakaś zielona przestrzeń- w niej najlepiej regeneruje się siły – przy okazji natura doda ci energii i podniesie poziom samooceny. 

Spędzaj tez wolny czas w sposób w jaki najbardziej lubisz a nie w jaki powinieneś go spędzać. Jeżeli nie chcesz wyjść na wspólną imprezę ze znajomymi, to tego nie rób, bo i tak pewnie po godzinie znikniesz , a zawsze możesz się spotkać przecież w  trochę bardziej kameralnej sytuacji.

Od ciebie zależy na ile chcesz i możesz zaopiekować się swoim introwertyzmem, a tak naprawdę sobą. 

“Miłość to kwestia najważniejsza i podstawowa : towarzyskość i otwarcie na innych to kwestia wyboru” Susan Cain

Jeżeli pragniesz być wśród ludzi, będziesz musiał wybrać pomiędzy naturalna chęcią życia w otoczeniu książek i świętego spokoju a chęcią kontaktu z innymi. Warto pamiętać ze drugi człowiek jest suma tak wielu książek i historii ze trudno znaleźć choć jedną która by stanowiła taka różnorodność wiedzy i doświadczeń. Od drugiego człowieka – chociażby przez naśladowanie zawsze uczymy się najwięcej.

Czy można być szczęśliwym spełnionym introwertykiem z ta ciągła chęcią bycia samemu ale tez nieodłącznym pragnieniem bycia wśród innych ludzi. Można, choć to nie jest łatwa rzecz. Ważne żeby znaleźć pewną równowagę pomiędzy cisza a intensywnym światem na zewnątrz. Ważne żeby nauczyć się odmawiać, aby czasem pomimo chęci umieć powiedzieć nie – teraz ja jestem ważna, chce odpocząć bo jeżeli zdarzy nam się zbyt intensywnie uczestniczyć w życiu – to przyjdzie nam za to zapłacić wysoka cenę. Cenę swojego dobrego samopoczucia i świętego spokoju.