Ja w ciebie wierzę .

Twój świat zamknął się w czterech słowach: łóżko, koc i kawałek podłogi. A ona przychodziła co rano i szeptała kusząco do ucha: nie wychodź z łóżka, nie ma po co. Czasem zamieniała się w pudełko białych pigułek które przytępiały ból istnienia, a czasem w ulubionego kumpla o imieniu Johny Walker. I tak sobie trwałyście a dni płynęły obok jak film długometrażowy a ty zastygłaś w swojej stop klatce na kolejne dwa lata. Bo właściwie po co to wszystko ? Wstajesz rano, mija dzień i zasypiasz. Rodzisz się , żyjesz i umierasz. No po co to wszystko?

Ale oprócz niej był też ktoś jeszcze. Codziennie mówiła ci że dasz radę – że tylko jeden krok, że weź prysznic, tylko tyle – nie musisz więcej. Że ona wierzy, ze sie uda. Pomimo tego że ty już od dawna w to nie wierzyłaś.

Ja w Ciebie wierze – tylko tyle.

„Przynoszę ci dar tych czterech słów Ja w ciebie wierze” B . Pascal

A ona do mnie mówi ze krwi się nie boi, i że zawsze chciała być chirurgiem, i ludziom pomagać. Ale teraz życia nie będzie zmieniać bo dzieci , praca i za stara przecież jestem. I głośno myśli ze znakiem zapytania – a może ratownik, a ja mówię że przecież znam kogoś takiego – to może zapytam, zadzwonię, zobaczymy.

I tak mijamy się podczas naszej codzienności, gdzieś tam na schodach uśmiechając się ukradkiem.

Aż pewnego dnia wracając do domu – widzę ja z wielkim uśmiechem na twarzy mówiącej do mnie – dostałam się do szkoły tej dla ratowników i zaczynam już całkiem niedługo. I tak sobie myślę ze czasem tak niewiele trzeba – ze spróbuj, co ci szkodzi, może się uda. Wierzę ze dasz rade. Tylko tyle żeby czasem wesprzeć i pomóc, a czasem tylko tyle żeby zmienić życie.

Mijają minuty, a ja czekam, siedzę z tą kluchą w gardle w tych paru metrach wąskiej sali przed chwila jeszcze pełnej tych rozgrzanych skór i zmęczonych umysłów w środku bezwietrznego, rozżarzonego lata. Przychodzę do niego z pomysłem, zamkniętym na pokreślonej kartce w kilku zdaniach. A on musi zaryzykować żeby mi pomoc, i czas poświecić i się przygotować. Przecież jeszcze czegoś takiego nikt nie robił tutaj.

A on mówi ze się zgadza, ze dobrze i ze ciekawe to jest a wtedy mnie zalewa radość od dużego palca u stopy po czubek głowy. Choć żadne z nas w tamtym momencie jeszcze nie wie czym stanie się tych kilka zdań na tej białej kartce.

Ja w Ciebie wierze – te cztery słowa. Które usłyszysz, lub które wypowiesz. Nie znam nic co mogłoby bardziej uskrzydlić drugiego człowieka. A Tobie pomoc wstać z kolan wtedy kiedy wstać nie umiesz sam.

Ja w Ciebie wierze – tylko tyle.